ROZPOCZYNAMY WIELKI POST

KLEJNA PODRÓŻ ŻYCIA ; ŚLADAMI ŚWIĘTEGO MAKSYMILJANA DO JAPONII – zakładka ogłoszenia parafialne. Liczba miejsc ograniczona. Prosimy zgłaszać potweirdzenia…. DATA PODRÓŻY – 3 IX

MSZE ŚW. O 7.00, 8.00, 18.00., 20.00

Podobno Leonardo da Vinci, zapytany Ile ma lat, odpowiadał: Nie wiem. Gdy rozmówca okazywał zaskoczenie i zdziwienie odpowiedzią, wielki artysta, myśliciel i wynalazca wyjaśniał: Lata, które przeżyłem, przeminęły, odeszły w przeszłość. Nie ma ich, nie mogę więc powiedzieć, że je MAM. Tak naprawdę MAM te szanse i możliwości, które są przede mną. Mogę wpłynąć na to, co jest i będzie, a nie na to, co było. NIE MAM więc tego, co dziś jest przeszłością, a MAM to, co przychodzi z przyszłości. Stąd odpowiedź na pytanie «ile mam lat», brzmi – zgodnie z prawdą – «nie wiem»…

Można powiedzieć, że wielkim, głównym tematem Bożego objawienia jest życie ukryte. Oczywiście – jest ono dane, podarowane, ale jednocześnie ukryte. Z perspektywy naszego świata pełnia życia – zanim stanie się osiągalna – pozostaje ukryta. Ziemskie życie to czas, który MAMY… ale mamy na odkrywanie i znalezienie życia prawdziwego.

Pierwszy kaznodzieja dnia dzisiejszego – popiół – przypomina bez słów, co zostaje z doczesności, przeżywanej powierzchownie, przeżywanej bez szukania tego, co ukryte. Zostaje garść popiołu. Warto o tym pamiętać. Warto pamiętać, że przemijanie bezlitośnie zweryfikuje prawdziwą wartość naszych celów, starań i wysiłków. Życie jest nam naprawdę podarowane. Póki co, jako kształt życia, znamy jednak wyłącznie życie ziemskie. Dociekliwi pytają zatem czy doczesność to już cel ostateczny, czy tylko środek do celu. Czy dar (dar życia) jest tylko po to, żeby go „zużyć”, czy również (a może nawet przede wszystkim) po to, aby zapytać kim jest jego dawca i nawiązać z nim relację? Można oczywiście „używać życia” i nie pytać o jego źródło (można oznacza tutaj możliwość takiego wyboru, a nie pozytywną ocenę moralną). Tylko, że u końca tej drogi pozostanie… garść popiołu… i bezradna gorzka refleksja, że jednak można było inaczej

Jesteśmy dziś w świątyni właśnie po to, by uniknąć tego smutnego, mrocznego scenariusza. Słowo Boże wskazuje w tych okolicznościach potrójną drogę: modlitwy, postu i jałmużny. Droga ta – według Ewangelii dziś słyszanej – ma stałą charakterystykę; zabiegamy o to, co jest w ukryciu. W greckim oryginale mamy tu wyrażenie en to krypto. Znamy słowo krypta. Oznacza ono miejsce ukryte; wyraźnie oddzielone od tego, co jawne, powszechne, oficjalne i oczywiste.

Jałmużna ma pozostać w ukryciuNie chodzi tu oczywiście o to, aby „na siłę” ukrywać dobro, ale o to, by świadomie zrezygnować „z nagrody”, którą mógłby być czyjś podziw czy czyjeś uznanie.

Modlitwa ma pozostać w ukryciu z tego samego powodu. Ewangelia podkreśla, że modlitwa na pewno nie jest po to, żeby się ludziom pokazać.

Post ma pozostać w ukryciu, ponieważ – jak modlitwa i jałmużna – również nie jest z natury swojej elementem „aktorstwa”, podejmowanego po to, by coś uzyskać od innych ludzi. 

Oczywiście z mowy Jezusa nie wolno usuwać podstawowej charakterystyki tego, co dzieje się w ukryciu. Otóż tam – w ukryciu – dokonuje się sprawa niebanalna; tam jest Ojciec, tam Ojciec widzi i koniec tego procesu jest taki, że Ojciec odda Tobie. Co odda? Życie!

Jeśli biorę życie wyłącznie jako swoją własność, jeśli nie pytam jaki jest jego sens i nie pytam o jego źródło, pozostaję „na powierzchni” życia, gdzie z życia (z doczesności) zostanie jedynie popiół. Jeśli natomiast w ukryciu szukam sensu przez modlitwę, post i jałmużnę, wówczas Ojciec odda…

W pieśni eucharystycznej śpiewamy, że Jezusa ukrytego mam w sakramencie czcić. Wiara zbawcza to właśnie wchodzenie w ukrycie, to poddawanie się procesowi, który nas przemienia. Przemienia nie tego, kto jedynie wykona odpowiedni gest, czy wyrecytuje przewidziane formuły. Przemienia tego, kto naprawdę – w zaufaniu do Ojca – wchodzi w ukrycie i uczciwie praktykuje modlitwę, post i jałmużnę. Taki styl życia przemienia. Nie brakuje świadków, którzy potwierdzają, że życie „oddane” Bogu staje się drogą przemiany. Modlitwa mnie przemieniła – słyszymy często takie stwierdzenie, gdy słuchamy czyjegoś świadectwa wiary. Niektóre opowieści biblijne (zwłaszcza starotestamentalne, na przykład o Abrahamie) delikatnie sugerują, że nasza modlitwa przemienia również Boga. Specjaliści od teologii uściślają, że nie – że Bóg się nie zmienia. Jednak święci uzupełniają nam te rozważania stwierdzeniem, że to tak bardzo zmienia się nasz sposób rozumienia i widzenia, iż zmianę spontanicznie skłonni jesteśmy przypisać również Bogu. A jeśli tak jest, tym bardziej „wybaczamy” starożytnym autorom biblijnym, gdy ukazują, że życie powierzone Bogu PRZEMIENIA – przemienia człowieka, przemienia Boga (Kto wie? Może znów się zlituje… – to z I czytania). W każdym razie Bóg znów zdecydowanie zaprasza nas do przemiany. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię – słyszymy dziś na nowo i niech nas te słowa skutecznie prowadzą po drogach przemiany. Idąc wskazanymi szlakami doczekamy, że Ojciec odda – odda życie, które pokornie przyjmujemy i konsekwentnie przeżywamy jako dar.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *